
MAŁA SYRENKA
Jest tak piękny, gdy zasypia w łożu jak w muszli
– nie płynie się w morze, by łowić śmierć –
pulsuje w głowie szum jak śpiew gdzieś z dna:
„miłości błękitna, ty w ciszę mi tylko rośnij,
niech zaznam, jaki jest nocy a spełnienia smak”.
Gdy zasypia, uchylone usta spijają gęstą ciemność;
Nigdy nie złowi tego krzyku w woskową sieć ucha,
Bo gdy rodzi się z bólu – w pieśń uchodzi bezdenną;
a gdy z pragnienia – to rozbija kryształ nocy
i woła słowa najgłębsze, których on, że śpi, nie słucha.
Na brzegu łuski nabijane w śmierć i brunatne ślady stóp...
To przeszło kochany, dziś, gdy do ciebie mówię,
jest niczym mdła morska piana, której nie zmąci
żadna słona kropla i śpiew żaden
Kiedy zasypiam obok to nie wiem,
że słuchasz tego głosu z ciemności
a u mych stóp już kotłuje się czarna piana
i opada z westchnieniem

x