
BARBARA
Prędzej wnoście kosze mleka
przecedzajcie w zbroje złote ligustrowe
niechaj tańczą trupie jadła
te orszaki cichokonne jadą w nowe
w gaje zbite oliwkowe
Tu manowce czarcie widłaki
bełtają skroniom białka oczu
ech, rozrumień dziejów proszek
bym nowego obuch poczuł
bym podkowy rdzawił gorsze
a złotymi mleczne konie podkuł
w poprzek
w popręg
Prędzej chleby toczcie w czas
gdzie się skrzą te łzawe kolce
gdzie nasz oddech w próchna las
a podkowy coraz gorsze
mlecze słodsze
A niech jadą w nowe w stare
na przytomnych zatracenie
a niech jadą po rolandzie
w krecim pisku myśli puchu
po złotych podków pogubienie
po duchu
A więc wnoście w przeszłe swoje
przekuwajcie żeliwnymi podkowami palisady
O, brodaci jeźdźcy świata
wy się chętnie przeiskrzacie w nowe
przetaczacie lekko bochny czasu
A po drugiej strony pozostają ci bez rady
bez kompasu