21.11.08

Kobieta na moście

o jeden krok nad tym co ma niebawem nadejść
choć już kołysze się przęseł żelazna sztaba
może nikt nie zawoła kiedy ostry księżyc
a ona stoi na tym moście sama
patrzy jak smugi lodowe zaciskają rzeki w pięści
i już wie że nie przypłyną tego roku wysokie okręty
bo rzeka stoi gniewnie okutana lodem
lecz nawet jeśli żagle spadną jak zwarzone chłodem
ona bosakiem ściągnie gwiazdy by oświecały drogę
i będzie tak czekała z głową lekko przechyloną
jakby z czekania wyłącznie składał się jej stężały żywot
dopóki wszystkie statki nie przepłyną pod przejrzystą lodu szybą
wysoko ponad ziemią
ona będzie stała smakując chłodno szeleszczące głoski jego imienia
choć rzeka już szarpie się spod lodowego okucia
twardą skronią wybijając zręby
aż zagrzechoczą kry jak kołatki świętych
aż przepłynie przez nią chłodny napój życia

x

X

Archiwum bloga