Najdalsza jest droga przebywana samotnie
w strugach deszczu od domu do domu
jaki się jeszcze nie przyśnił nikomu
sen o umieraniu
Najgłębszy jest błękit w który wchodząc
opuszczasz kołyskę jego dłoni
czarne drzwi nocy kopiąc nogą
jak w śnie o umieraniu
Lecz jest też kraina do której dusze
zbiegają się jak do wodopoju
przeszyte światłem jak słowem które już nie rani
i jest samotność – jasna droga ciszy i spokoju
w którą zapada się
jak w sen o umieraniu
x