Chanson de geste
bitwa skończona
przytulone do ziemi policzki przyjaciół
nie utrzymam już na piersi przebitej zbroi
czekam gdy przyjdzie ona
zgasić kołpakiem słowa
tak chciałbym rzeczy ujrzeć ostateczność
w nieukojeniu moje życie ociera się o wieczność
i płonie –
– boli mnie w piersi studzwonny poszum
a głowę moją
niechaj skłoni
mroczny las niebiosom
jestem rycerz bez zbroi wydany kroplom deszczu
pełen mądrej śmierci
pod tym drzewem na górze otulony w samotność
pełen krwi zakrzepłej
za kurtyną deszczu
jej twarz bladsza nad welon
gdy ona
otarłszy się o mnie jak miecz
tylko słowa wzięła
oczekuję – na białym koniu... ma nadejść niebawem
oczekuję – na tarczy
oczekuję – na nią
potęgo wiatrów różo róż poezjo ciszy
x