Wielka jest jesień
stoją w złocie ciche ulice
wbijam się w nią po nieboskłon skrzepły
mądrzejszy o ten ból lecz nie mogę krzyczeć
o tę ciszę się otarłszy – jakbym o śmierć
był mądrzejszy
zwycięży wrzesień
ale dni są – pełne milczenia – na cóż mi błękit
tylko krzyk może noce rozkołysać bezdennie
w nieukojone zimne dłonie nabierać czerwone
liście
trzeba kochać trzeba cierpieć trzeba tęsknić
jesień będzie istnieć
x